Nie. Nie będziemy mówić o wielkości przyrodzenia. Nie, nie będziemy też mówić o Filozofii Kaizen, choć rzeczywiście małe kroki mogą przyczynić się do sukcesu. Ba! nie będziemy mówić nawet o filmie, który w 2007 roku został nominowany do Złotej Maliny w kategorii najgorszy film. Będziemy za to mówić o… szachowym pionku.

Znane jest Ci zapewne powiedzenie: nawet najdłuższa podróż rozpoczyna się od pierwszego kroku albo… nie od razu Rzym zbudowano. Nie przekonało Cię to do refleksji? Okej, jest też szachowe powiedzenie, które mówi: każdy pionek to potencjalny hetman. Wszystkie trzy łączy jeden czynnik: wiara w to, że pierwszy ruch jest ważny. Jeden z największych starożytnych myślicieli Dalekiego Wschodu, Sun Tzu, zwykł mawiać, że: „Metody wojenne są następujące: pierwsza to pomiar odległości, druga to ocena wojsk, trzecia to określenie liczebności armii, czwarta to względne oszacowanie sił, a piąta to zwycięstwo.” I choć w biznesie, podobnie jak w życiu, często nie chcemy wojny, to nie oznacza, że inni nie prowadzą działań wojennych. Oczywiście, daleki jestem od stwierdzenia – idź na wojnę –  ale na pewno bliskie jest mi podejście, w którym warto doceniać małe rzeczy, takie jak pierwszy krok (u Sun Tzu to pomiar odległości). W końcu małe rzeczy, połączone w strategię (u Sun Tzu pięciu metod wojennych) prowadzą do… dużych rzeczy (zwycięstwa).

Podobnie jest w szachach. Pionek jest na początku mały i wolny, ale jeśli damy mu czas i stworzymy odpowiednie warunki,  obierzemy odpowiednią strategię, to może odegrać kluczową rolę. Szczególnie w końcowej fazie. No dobrze, skoro pionek jest mały, ale wcale nie taki mały, to jak on się w ogóle rusza w szachach zapytasz? Przyjrzyj się poniższemu przykładowi.

Pionek porusza się o jedno pole do przodu. Wyjątkiem jest pozycja startowa (druga linia w przypadku białych lub siódma w przypadku czarnych), z której pionek może ruszyć się o jedno lub dwa pola. Tak jak na przykładzie powyżej: Biały pionek z pola b3 może poruszyć się na pole b4. Natomiast czarny z pola g7 ma dwie możliwości: na g6 lub g5. Bardzo ciekawym aspektem pionka jest sposób, w jaki on bije… wiele osób myli go z warcabami. Pionek to jedyna bierka w szachach, która inaczej porusza się i zbija. Bicie pionkiem: pionek bije na ukos o jedno pole. Nie można bić swoich bierek! Spójrz na poniższy przykład:

Na powyższym diagramie: Biały pionek z pola d2 może zbić czarnego gońca z c3 lub hetmana z e3. Czarny pionek z e7 może zbić wieżę z d6 lub skoczka z f6. Dzięki nauce ruchów i bicia pionkiem, możesz przejść teraz do mini-gry, zwanej też grą pionków.  Ot, grupa podobna do warcab, ale jednak szachowa.  Z szachowymi zasadami. Aby zagrać w grę pionów ustawiamy białe pionki na linii 2 i czarne na linii 7 (patrz: diagram poniżej)

Jakie są zasady w tej grze? Kto pierwszy dojdzie na drugą stronę (linia 1 lub 8) lub zbije wszystkie pionki przeciwnika – wygrywa. Gdy będzie po równo pionków i zostaną one zablokowane, to ustalamy remis. Jeżeli jedna ze stron ma więcej pionków, ale pozycja zostanie zablokowana, to wygrywa strona, która ma więcej pionków.

Zauważ, że wystarczą tylko (albo aż…) pionki, by stworzyć grę! Chyba jednak jest coś w powiedzeniu François Philidora (1726–1795) francuskiego szachisty i kompozytora, najwybitniejszego szachisty XVIII wieku, który zwykł mawiać, że „Pionki są duszą gry”,

OK, szachy – szachami, ale co to ma do biznesu?

Nie wiem, czy się ze mną zgodzisz, ale ja dostrzegam analogię w podejściu do małych rzeczy w biznesie i szachowego pionka na szachownicy. Niekiedy zdarza się, że te małe rzeczy są niedoceniane, a w skrajnych przypadkach, nawet nie wykonywane, przez co w długim okresie czasu nie osiągamy zamierzonych rezultatów. Szachowy pionek bywa (i najczęściej) jest niedocieniany, szczególnie przez początkujących gracz, którzy popełniają w ten sposób jeden z najprostszych błędów, czyli lekceważenie małych rzeczy. Małych, ale istotnych. Poza oczywistą lekcją szachową, że pionki są ważne i że każdy pionek może stać się hetmanem (gdy dojdzie na drugą stronę szachownicy: w przypadku białych to będzie z drugiej do ósmej linii i analogiczne na odwrót – w przypadku czarnych z siódmej do pierwszej linii), chcę abyś zapamiętał z tego wpisu lekcję życiową, lecz niemniej ważną niż ta szachowa:

Doceniaj małe rzeczy, bo choć z początku są małe, to z czasem mogą (i prawdopodobnie) połączą się w spójną strategię, która (jak w przypadku pięciu metod Sun Tzu) przyniesie zamierzony rezultat. Małe rzeczy i mały pionek. Mały, ale może.

Literatura:
Sun Tzu, Sun Pin. „Sztuka wojny”. Wydanie III.

PS. W tym miejscu chcę podziękować Piotrowi Buckiemu, świetnemu psychologowi i trenerowi komunikacji, który prowadzi rewelacyjny blog bucki.pro i od którego czerpię wiele inspiracji. Zachęcam do odwiedzin, warto.

2 odpowiedzi
Nim odejdziesz zostaw po sobie ślad:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *